niedziela, 30 czerwca 2013

Budapest - such a magical place

Wróciłam... jestem już w domu. Zmęczona (wykończona) ale szczęśliwa. Nie mam siły na obszerniejszy post - więc na chwilę obecną napiszę tylko, że Budapeszt jest przepiękny. Bajeczne miejsce w którym się zakochałam.
Relacje z wyjazdów będą pojawiać się już od jutra. 


czwartek, 27 czerwca 2013

Thursday

Jestem zmęczona i to bardzo - zwyczajnie padam. To były bardzo trudne dwa  tygodnie. W pracy dużo się działo a w sprawach osobistych też nie było łatwo.
Ostatnio kilka razy usnęłam ze zmęczenia na kanapie. Niestety sen nie przynosił wypoczynku. Więc rano wstawałam równie zmęczona jak wieczorem kiedy kładłam się spać.
 Potrzebuję kilku dni lenistwa. A jutro lecimy na weekend do Budapesztu i pomimo zmiany otoczenia na 100%  -  nie wyśpię się i nie odpocznę fizycznie. Nie mam co liczyć na długie spanie i "nanicnierobienie". A takiego dnia potrzebuje. I to bardzo.

Zobaczymy czy uda mi się wziąć chociaż dzień urlop w następnym tygodniu - bardzo bym chciała, ale mój kolega z którym zastępujemy się w pracy jest na urlopie. Moje szanse na dzień wolny są marne przynajmniej do połowy lipca.
Ale zobaczymy..... może jednak.

Teraz czas na pakowanie się na wyjazd. Jeszcze nie wiem co mam spakować, jaka będzie pogoda.... w czym będzie mi wygodnie..... Zawsze mam z tym problem. Co spakować. Jak dobrze się spakować? Nie mam na to idealnego rozwiązania. Pakuje za mało lub za dużo rzeczy.

Ok 4.00 jedziemy do Warszawy a o 8.00 mamy samolot. Draco zostaje z moją przyjaciółką Ania, która przenosi się do nas na weekend.
Draco lubi ją i w pełni akceptuje więc nie ma z tym problemu. Kitek zostaje z idealną nianią.

Następny post po moim powrocie.




środa, 26 czerwca 2013

Say hello to Shellac - blue line

Po prawie 6 miesięcznej przerwie zdecydowałam się na hybrydowy manicure. Wiem, że poprzednim razem narzekałam na fakt jak  bardzo ten lakier zniszczyły  płytkę. I doskonale pamiętam, że długo musiałam stosować odżywkę aby powróciły do zdrowej kondycji.
Ale zdecydowałam się na shellac  z uwagi na piątkowy wyjazd - nie mam ochoty martwić, się tym że lakiem mi odpryśnie. Hybryda wytrzyma dwa tygodnie - zrobione i zapomniane.


W planach miał to być typowy french ale ostatecznie wyszło inaczej. Z niebieskimi końcówkami zamiast białych. Jak Wam się podoba taka zmiana?
Mi bardzo,  ale z kolei moja koleżanka z pracy stwierdziła, że wygląda to "dziwnie" .


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Sunday...

Niedziela powitała mnie deszczem i szarością za oknem.


Niestety musiałam wstać i wyjść z domu - w lodówce było tylko światło. Musiałam się wybrać na zakupy spożywcze.

Na lunch wybraliśmy się do nowo otwartej restauracji z sushi. Jest dosłownie 10 minut spacerkiem od mojego miejsca zamieszkania.


A potem już tylko nadrabiałam zaległości w domu: prasie, serialach przy bardzo samczej współpracy lodów orzechowych.







niedziela, 23 czerwca 2013

First Saturday of the summer

Po całym bardzo ciężkim tygodniu w sobotę nie miałam ochoty na nic innego niż wypoczynek. Spędziłam cały dzień w moich rodziców.
W końcu to była pierwsza sobota lata. Wokoło wszystko kwitnie i obłędnie pachnie. Czy może być coś lepszego niż dzień spędzony właśnie w takim otoczeniu? Odpoczęłam i nabrałam siły.  Zaczęłam myśleć,  że może wszystko jednak się ułoży.
  
Jaśmin, który jest mnie jeden z zapachów poczatku lata.



 








Kwitnące lipy - obłędny zapach


 Maciejka - kolejny zapach lata


No i odpoczynek na tarasie.....

 Wieczorem była impreza imieninowa mojej Mamy. Razem przygotowałyśmy same pyszności.


Ja nie umiem piec ciast, może dlatego że moja Mama robi to tak świetnie.