wtorek, 30 maja 2017

Vegan Challenge Week!!!!

Tydzień vege jest już za mną. Jestem bardzo z siebie dumna z faktu iż dałam radę....
I muszę powiedzieć, że z jednej strony było ciężko z innej łatwo.  Trudnym aspektem tego tygodnia był dla mnie  potrzebny czas na przygotowanie posiłków co niestety odbijało się tym, że szłam łatwiejszą drogą korzystając z gotowych produktów. Myślę jednak, że wystarczyłoby trochę  wprawy i byłoby mi łatwiej.

Z drugiej strony łatwiej było zrobić na kolację pieczone bataty bez potrzeby przygotowania mięsa.

No ale podsumowując nie nadaję się na vegankę, za bardzo brakowało mi sera, jajek bez tych elementów diety było mi najtrudniej.  Brakowało mi też ryb.
Wielkim plusem był fakt iż przez ten tydzień naprawdę dobrze się czułam. Więc może veganką nie zostanę ale na 100 % zmodyfikuję moją dietę i wprowadzę do niej kilka zmian. Więcej warzyw i być może jeden dzień vegański w tygodniu.
Może ograniczę spożywanie produktów odzwierzęcych..... muszę się dobrze zastanowić jak zaplanować moje posiłki.
Piłam dużo wody a każdy dzień zaczynałam od szklanki wody z sokiem z połowy cytryny. Nie piłam też w tym tygodniu kawy.
Może całkowitą veganką nie będę ale myślę, że wprowadzę zmiany w mojej diecie a raz na jakiś czas taki tydzień może zadziałać tylko na korzyść mojemu stanu zdrowia.

Oto co jadłam każdego dnia:

Poniedziałek


Wtorek


Środa


Czwartek


Piątek


Sobota


Niedziela


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz