wtorek, 27 czerwca 2017

Evanesence concert in Warszawa

Już tydzień minął od koncertu Evanesence w Warszawie. Przyszedł więc czas na moją, małą relację.
Po drugi pojechałam na koncert bez Marcina (pierwszy raz był to koncert Tarji - Marcin był wtedy na misji w Iraku). Bardzo odczułam jego brak ale musiał zostać z naszym Maluszkiem, który jest jeszcze za mały, żeby zostać z dziadkami na dłuższy czas.

Tym razem dostałam przepustkę od moich chłopaków i była z tego powodu bardzo im wdzięczna.

Po przyjechaniu do Hali Torwar stanęłam grzecznie w dość długiej kolejce. Wszystko byłoby ok, ale niestety zaczął podać deszcz. Jakoś udało mi się sprawnie przejść przez bramkę i już byłam w środku ale z ułożonych wcześniej włosów zostało tylko "mokra kupka siana"


 Po przejściu bramki do strefy każdy otrzymał różę, która miała być rzucona w stronę sceny podczas pierwszego kawałka.


Wiecie jaka jest zaleta niektórych supportów? To że nie grają zbyt długo. Tym razem supportem był zespół Strażacy. No nie moja bajka i w sumie męczyłam się strasznie słuchając ich.


Potem chwila oczekiwania.....



I już na scenie pojawiła się Amy wraz z resztą zespołu...






Tak przedstawiała się setlista:
1.  Everybody's Fool
2.  What You Want
3.  Going Under
4.  The Other Side
5.  Lithium
6.  Breathe No More
7.  My Heart Is Broken
8.  Made of Stone
9.  Haunted
10. Weight of the World
11. Say You Will
12. My Immortal
13. Your Star
14. Whisper
15. Call Me When You're Sober
16. Imaginary
17. Bring Me to Life

Bis:
18. Disappear



Amy porwała niesamowitą energią na scenie, dobrym kontaktem z publicznością. Dodatkowo bardzo dobrze została dobrana setlista. Stare hity przeplatały się z kawałkami z ostatniej płyty.
Całość sprawiła, że był to naprawdę dobry koncert a publiczność szalała przy mocniejszych kawałkach takich jak  Going Under" oraz zastygała w skupieniu przy "My Immortal".


Dla mnie osobiście ten koncert był uczuciowym rollercoasterem. Muszę się przyznać jakkolwiek  to zabrzmi ale z powodów bardzo osobistych kawałek "My Immortal" jest bardzo ważny. Nie kontrolowałam tego ale łzy same spływały mi po twarzy..... Trywialne ale tak było.

Głos Amy, ulubione kawałki, cudowna atmosfera sprawiły, że zapamiętam ten koncert na długo.


Po koncercie zostały tylko wspomnienia...... a motyw z różami na 100 % będzie należał do tych niezwykłych  chwil.


Na koniec muszę jeszcze dodać, że pozytywnie zaskoczyła mnie różnorodność publiczności. Młode dziewczyny w gotyckich sukniach i glanach a obok pani w średnim wieku w białych spodniach i sandałkach. Ale wiecie co to super i pokazuje tylko to że muzyka ma łączyć a nie dzielić. Genialne. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz